poniedziałek, 30 grudnia 2013

Blog - istnieje jeden dzień, Onet go zauważył

Wczoraj założyłem nowy blog. Jaki? Nie będę wszystkiego uzewnętrzniał. Dziś blog dostrzegł Onet, wynagrodził. Ma przysłać wór prezentów. No, z tymi prezentami to trochę żart. Mikołaj już był. Mały sukces, duża radość.

czwartek, 19 grudnia 2013

Problem z EdgeRankiem Facebooka czy problem speców od marketingu?

EdgeRank to algorytm Facebooka, wedle którego portal społecznościowy wyświetla użytkownikom na tablicy posty znajomych oraz polubionych stron. Na początku grudnia 2013 r. Facebook zmienił EdgeRank, zapowiadając promowanie stron o wysokiej jakości treści, a rzadsze wyświetlanie żartów, memów, postów firmowych.

Niektórzy ludzie od marketingu przyglądają się temu z kalkulatorem w ręku, bo to oznacza, że darmowe promowanie firm staje się utrudnione, trzeba wydawać na promowanie postów. A to wydawanie - nie wiadomo, czy będzie opłacalne. Nie jest dobrze, bo jeśli chodzi o marketing w social media, to kampanie na Facebooku były synonimem całościowej strategii. A tu trzeba się wysilić. Piotr Gadzinowski sugeruje, że firmy powinny bardziej wykorzystywać kanał YouTube, nawiązać współpracę z twórcami wideo. To słuszny kierunek.

Nie wystarczają też banalne treści do promocji marek. Jeśli jesteś producentem przypraw, zamieszczasz ciekawe przepisy, istnieje szansa, że przebijesz się ze swoim postem. O tym powiedzą statystyki strony. Ale gdy - jako producent przypraw stworzysz ciekawą historię z cynamonem, wanilią, kardamonem w tle, jest szansa, że przebijesz się z postem za darmochę. Facebook ma promować wartościowe treści. Trzymam za słowo.

Niektórzy wieszczą rychłą śmierć Facebooka, bo ten niby nie wie dokąd zmierza. W USA i innych krajach traci użytkowników w wieku 16-24 lata. Ale przecież gigant nigdy nie obiecał, że będzie udzielał bezpłatnych możliwości reklamy.

Kierunek, w którym idzie Facebook, wydaje się słuszny. Stawia - podobnie jak Google - na wartościowe treści, ogranicza rolę rozrywki (filmy i rozrywka są na YouTube), a jeśli chcesz promować swoje produkty usługi, markę, zapłać.

Sądzę, że nie tylko w internecie, ale szerzej, firmy nie zbudują marki, ani sprzedaży, nie inwestując w wartość dodaną, jaką jest WIEDZA. Lidl właśnie robi dodruk książki z przepisami Pascala. Tak pozytywnie wpłynęła na sprzedaż, że zakupy za w sumie 300 zł, by ją dostać, nie są przeszkodą.

Markety Biedronka i Tesco wydają swoje magazyny do czytania, których nie należy mylić z gazetkami reklamowymi. To samo robi sieć OBI.

Sprzedaż oparta na wiedzy sprawdza się nie tylko w kanale off line, ale także on line. Sklepy internetowe, które prowadzą blogi, mają rozbudowane działy oferujące porady, dostarczające poszerzonej wiedzy  o produktach wygrywają z konkurencją. My tu, a Agencji Synapsa, sprawdziliśmy. Działa. 

Dlatego kierunek Facebooka, przez który marketerzy zgrzytają zębami, wydaje się słuszny. Cóż, trzeba się bardziej wysilić.


poniedziałek, 9 grudnia 2013

Przebudowa portalu Businessnow.pl

Uprzejmie informuję, że od dziś będę zajmował się przepojektowaniem portalu Businessnow.pl.
Celem pracy jest takie przekonstruowanie strony, by zwrócić uwagę internautów na konkursy organizowane przez zleceniodawcę, szczególnie Gepardy Biznesu.
Efektem działań ma być także zwiększenie konwersji witryny przez usunięcie z niej elementów nieaktywnych lub nieatrakcyjnych dla czytelników, a zwiększenie przejrzystości witryny i zaakcentowanie najważniejszych wiadomości portalu.

wtorek, 3 grudnia 2013

Amazon otwiera sezon Gwiazdkowych Wojen

Dron w locie, źródło: Amazon
Wczoraj przez internet przeleciały drony Amazona. Amerykański gigant handlu internetowego zapowiedział, że od 2015 r. chce wprowadzić usługę Prime Air - dostarczać paczki drogą powietrzną - dronami. Dla Esynapsy to skuteczna reklama przed Bożym Narodzeniem. Darmowa.

Dron będzie zabierał paczkę nie cięższą niż 2,26 kg (przesyłki do tej wagi stanowią większość przesyłek Amazona) startował z jednego centrów logistycznych i najdalej w 30 minut dostarczał przesyłkę klientowi.
Brzmi to obiecująco. Jest jednak kilka poważnych trudności, które każą przypuszczać, że news o dronach jest świetną reklamą w gorącym okresie przedświątecznym:

• małe, bezzałogowe transportery nie są dopuszczone do ruchu nad terytorium Stanów Zjednoczonych, a właśnie tam ma być testowana nowa usługa. Federal Aviation Administration, urząd nadzorujący ruch lotniczy, dopiero prowadzi prace nad regulacjami, a zakończenie tych prac przewidziano na grudzień roku 2015. Nie wydaje się, by w kraju, gdzie doszło do poważnych zamachów terrorystycznych, urząd pozwolił na wprowadzenie dronów do ruchu.

• dron ma niewielki zasięg, jedynie do 16 km, co sprawia, że mógłby dostarczać paczki na niewielkim obszarze. Sieć centrów logistycznych musiałaby być dużo gęstsza niż teraz, a to byłoby nieopłacalne dla firmy.

• ryzyko kradzieży i wandalizmu. W Stanach, gdzie istnieje dostęp do broni palnej, drony byłby łupem nie tylko złodziei, ale też domorosłych myśliwych, którzy testowaliby na "samolocikach" swoje umiejętności.

Te ograniczenia sprawiają, że drony może nie są tak odległą sprawą jak Gwiezdne Wojny, ale są Gwiazdkową Wojną o klientów. Amazon wypuścił na rynek informację, która niewiele go kosztowała, a wszystkie poważne serwisy o tym napisały.

O ciekawy komentarz do sprawy pokusiła się Natalia Hatalska, która na swoim blogu porównała przychody Wal-martu i Amazona. Obrót tego pierwszego jest dziesięciokrotnie wyższy, co zdaniem Hatalskiej, dowodzi tego, że ludzie chcą mieć swoje zakupy już, za chwilę, nie za 24 czy 48 godzin. Hatalaska przekonuje też, że rozwój różnych usług typu: "kliknij - odbierz w wybranym punkcie": jest właśnie dążeniem do skracania czasu dostawy.

Bezsprzecznie, czas dostawy ma kluczowe znaczenie w zadowoleniu klientów z obsługi sklepu internetowego. Jest też znaczącym elementem w konkurencji między firmami.
Mam jednak wrażenie, że zaufanie i przekonanie, że otrzymam przesyłkę w czasie zapowiedzianym przez sklep, nawet jeśli są to 3-5 dni, jest dużo istotniejsze.

Dążenie do szybkich, krótszych niż jeden dzień dostaw, odbieram po prostu jako chęć szybkiej rotacji towarów w firmach handlowych i wygrywania na rynku. Jeśli jako mieszkaniec Warszawy chcę szybko dostać jakąś książkę, idę do księgarni. Jeśli nie jest to nic pilnego, spokojnie poczekam kilka dni.

A gdybym mieszkał na wsi na Roztoczu, to żaden dron tam nie doleci. Amazonowi się nie opłaci.





poniedziałek, 2 grudnia 2013

Jak zdobyć więcej zamówień w sklepie internetowym?

Linkowanie wewnętrzne jest istotnym elementem optymalizacji i pozycjonowania sklepu internetowego. Sprzyja podniesieniu liczby zamówień, zwiększeniu wartości koszyka zakupów. Ale nawet najlepsza pajęczyna linków nie zastąpi: oryginalnych, ciekawych treści w sklepie. Dotyczy to także opisów produktów.

Generalna zasada jest taka, że robot Google odwiedza stronę główną sklepu wielokrotnie częściej niż podstrony. Jak zadbać o dobre linkowanie wewnętrzne, by Google zaczęło (częściej odwiedzało) również strony produktów czy kategorii?

Strona główna sklepu powinna być możliwie często, żeby nie powiedzieć codziennie, aktualizowana. Na stronie głownej powinny się znajdować elementy linkujące do dalszych stron serwisu:
  • ostatnio dodane produkty
  • bestsellery
  • nowości
  • produkty w promocji
  • newsy o oryginalnej treści dotyczące sprzedawanych produktów lub tematyce związanej z profilem sklepu.
Wszystkie te elementy sprawiają, że klienci przechodzą głębiej do sklepu; do stron, na odwiedzeniu których szczególnie nam zależy.

W ten sposób starałem się i staram budować strony główne sklepów  internetowych www.edumed.com.pl, www.vitamarket.pl, www.nabudowe24.pl, www.sklep-wiazowna.pl.



Podobnie linkujemy ze strony kategorii, ale do stron w tej samej kategorii. Jeśli zatem strona kategorii traktuje o schodach strychowych, to linkujemy do poszczególnych typów schodów.

Na stronie produktu zamieszczamy produkty powiązane z tej samej kategorii plus dodatkowo prezentujemy prrodukty kupione przez klientów łącznie z tym produktem:

Zawartość produktów powiązanych i najczęściej kupowanymi powinna wyświetlać się losowo i zmieniać się przy każdorazowym odświeżeniu strony. Przy częstych wizytach robota Google'a na głównych stronach serwisu zwiększymy liczbę stron, które będzie on mógł odwiedzić w celu indeksacji.

Pomnożenie produktów na stronie konkretnego produktu (jak pokazałem wyżej) wpływa nie tylko na indeksację przez Google, ale też przyczynia się do zwiększenia wartości koszyka zakupów, ponieważ podsuwamy klientom więcej produktów, które mogą ich zainteresować.

Ale nawet najlepsze indeksowanie i linkowanie wewnętrzne nie pomoże w osiągnięciu wysokich pozycji w Google, jeśli twój sklep przypomina wiele tego typów, to znaczy, bazuje wyłącznie na opisach producentów, nie zamieszcza własnych oryginalnych i ciekawych tekstów. A jest to dziś warunek niezbędny zarówno do osiągnięcia wysokich pozycji w Google, jak i do napływania nowych zamówień.





Zajmuję się SEO, SEM. Buduję sklepy internetowe, w których celem jest: wyższa pozycja w wyszukiwarce Google, wzrost liczby unikalnych użytkowników, poprawa konwersji sklepu, czyli liczby zamówień w stosunku do odwiedzin w witrynie. Przygotowuję teksty, opisy i artykuły, które uatrakcyjniają sklep pod względem jakości treści.
Napisz: jaroslawpalyska@gmail.com