wtorek, 30 grudnia 2014

Sposób na skuteczne pozycjonowanie

Google jasno informuje, że kluczowym czynnikiem decydującym o wysokiej pozycji w wyszukiwarce jest użyteczność strony dla internautów. Potwierdzają to analizy firmy Searchmetrics.


Kolejne miejsca zajmują prawidłowo zbudowana i zoptymalizowana strona oraz wartościowe linki prowadzące do serwisu.

Nawet jeśli zadbamy o wysokiej jakości linki oraz skrupulatnie ułożoną stronę, wysiłek może być niewystarczający dla zajęcia wysokiego miejsca w Google. Jego roboty odkryją, że witryna jest szybko porzucana przez internautów, więc nieciekawa, nudna, nie dająca oczekiwanych informacji.

Badając jakość strony dla użytkowników Google bierze pod uwagę między innymi:

Współczynnik odrzuceń

Definicja Google: to odsetek sesji, podczas których użytkownik widzi tylko jedną stronę i opuszcza witrynę bez wchodzenia w interakcję z nią.
Współczynnik odrzuceń zależy od wielu czynników. Użytkownicy mogą np. opuszczać witrynę na stronie wejściowej z powodu problemów z projektem witryny lub z jej obsługą. Mogą także opuszczać witrynę po wyświetleniu jednej strony, jeśli znaleźli na niej potrzebne informacje i nie są zainteresowani odwiedzaniem kolejnych stron.
Można dodać: nie znaleźli potrzebnych informacji i opuszczają witrynę, bo twórca strony nie zachęcił do przeglądania kolejnych podstron.
Tworzysz słabo zoptymalizowaną witrynę o niskiej jakości? Nie oczekuj, że znajdziesz się w pierwszej 10. Google.
Przykład: klient sprzedaje meble przez internet. Statystyki pokazywały, że strony sklepu z dodatkami w stylu art deco są zarówno poszukiwane, jak i odwiedzane przez zainteresowane tym stylem osoby. I tyle. Bo współczynnik odrzuceń oscylował wokół 80 procent. Internauci tak szybko opuszczali sklep, jak się w nim znaleźli. Powody: słaba jakość zdjęć, jednozdaniowe opisy przy stosunkowo kosztownych produktach, brak dodatkowych zdjęć ze szczegółami produktów.

Kilkumiesięczna praca nad opisami, optymalizacją SEO, nowymi zdjęciami zaowocowała spadkiem współczynnika odrzuceń z ponad 80 do 55 procent oraz wzrostem liczby zamówień.

Czas spędzony na stronie

Im więcej czasu użytkownicy spędzają w twojej witrynie, tym większe ma ona szanse na wysokie pozycje w wyszukiwarce Google. Roboty otrzymują sygnał, że serwis, sklep, portal absorbuje uwagę czytelników.
Przykład: jeśli prowadzisz sklep internetowy, zadbaj o wyraźne, dobrze wykadrowane zdjęcia; opisy, które odpowiedzą klientom na pytania, jakie zadaliby obsłudze w sklepie stacjonarnym. Załóż wewnętrzny blog z poradami, ciekawostkami.

Współczynnik CTR

Określa stosunek kliknięć wyniku wyszukiwania do liczby jego wyświetleń. Wysoki współczynnik CTR świadczy, że strona prawdopodobnie znalazła się wysoko w wynikach, może pochwalić się zajmującą treścią.
Problem zaczyna się, gdy narzędzie analityczne np. Google Narzędzia dla Webmasterów podpowiada, że internauci często wpisują do wyszukiwania określoną frazę, jedna z naszych podstron pojawia się w wynikach, ale ląduje na odległych pozycjach. Stąd przypuszczalnie CTR jest niski.

Przykład: przyjrzyj się twojej stronie, która pojawia się w wynikach wyszukiwania jako efekt zapytań internautów. Jeśli obserwujesz w Google Narzędziach dla Webmasterów rosnące nią zainteresowanie, postaraj się, by znalazła się przynajmniej w TOP 10. Popraw jakość zdjęć, opisów, zadbaj o linkowanie z tematycznie powiązanych serwisów, zaistniej z tematem na Facebooku, Twitterze, a jeśli dysponujesz ciekawymi obrazami - także na Pintereście.



środa, 3 grudnia 2014

T-Mobile grzeszy pychą?

Z T-Mobile, wcześniej Era, jestem w związku biznesowym od kilku lat. Zostawiłem u nich kilkanaście tysięcy złotych. Umowa się niedługo kończy, więc pikam na monitorku smartfona, paluszkiem przesuwam - "Biuro Obsługi". Połączenie jest bezpłatne, czas oczekiwania na rozmowę z konsultantem wynosi 10 minut. Oferta lojalnościowa - wybierz 1.... Rozłączam się. Loguję na t-mobile.pl. 


T-Mobile bardzo mnie ceni jako klienta. Proponuje umowę z telefonem Samsung Galaxy Ace 4 "z szybką transmisją danych LTE" za jedyne 59,99 zł netto. Dodatkowo płacę za aparat  - 178,99 zł brutto. Łącznie dwuletnia umowa z T-Mobile kosztowałaby około 1949 zł brutto. Kwota nie uwzględnia ewentualnych pakietów internetowych, które przy aktywnym korzystaniu z internetu, trzeba będzie dokupić. Bo w abonamencie dają tylko 0,5 GB miesięcznie.

Po zapoznaniu się z ofertą łzy wzruszenia  zalały mi oczy. Może miłość T-Mobile powodowana jest pieniędzmi, pomyślałem ze strachem. Nie pomyliłem się, załamałem psychicznie.
Konkurencyjny Orange daje taki sam telefon, dorzuca tablet Alcatel One Touch Pixi7, a łączne koszty do zapłaty w czasie trwania umowy wyniosłyby około 1711 zł. 200 zł mniej niż T-Mobile, a oprócz telefonu dają w "prezencie" tablet.
Nawet Robert Lewandowski w koszulce Bayernu ze znaczkiem T-Mobile na piersi  nie pomoże. To chwile, które łączą z konkurencją.

To tylko biznes. Dochodzą też emocje. Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Czechach ostro dziś zaprotestowała przeciw czeskiej reklamie T-Mobile, gdzie Polak sprzedawca telefonów okazuje się oszustem:

Panie T-Mobile, Panu już dziękujemy.
A może nakręcimy reklamę, gdzie pokażemy wysokiego blondyna kaleczącego niemczyznę, ubierzemy go w różową koszulkę w białe kropki, na głowę nałożymy hełm SS. Będzie śmiesznie.