wtorek, 24 marca 2015

Pralka mózgu

Siedzisz na Facebooku, przeglądasz Twittera, ściągasz aplikacje. Oczywiście jednocześnie pracujesz. Nie łudź się. Jesteś nieefektywny, mało pomysłowy, a twoje zdolności poznawcze odpowiadają możliwościom ośmiolatka. 



Jestem na Facebooku, więc żyję


Obrazek z komunikacji w Warszawie: Jedna trzecia pasażerów trzyma w ręku smartfony. Z naukowej ciekawości często podglądam. Większość przesuwa palcem po Facebooku, niektórzy dodatkowo słuchają muzyki przez słuchawki.

Czytanie książki czy gazety wymaga koncentracji. Kto ostatnio w autobusie przeczytał kilkuszpaltowy artykuł, ręka do góry? Nie widzę. Kategoria ludzi czytających wymiera, narodziła się nowa era - przewijających Facebooka. Wiedza spływa na nas gratis.  Niczym stan darmowy w Play. Jesteśmy mądrzejsi niż nasi rodzice?

Poczucie panowania nad rzeczywistością rośnie. Każda dziedzina życia i nauki ma swoje miejsce na Facebooku, Twitter uzupełnia ewentualne luki w wykształceniu. Medioznawca Marshall McLuhan ogłosił słynną teorię, że nieważna jest treść przekazu, samo medium jest przekazem. Jej potwierdzeniem jest mikroafera wokół zachowania prezentera TVN24 Jarosława Kuźniara w USA. Kupował rzeczy w Wal-marcie, a przed powrotem oddawał jako niepotrzebne. Temat rozpalił na Twitterze sam Kuźniar, rozgrzali internauci też na Twitterze i Facebooku. Czy zachowanie dziennikarza rozpalałaby umysły, gdy nie było mediów społecznościowych, gdyby wręcz nie przymus publikowania czegokolwiek?
Pojawianie się nowych mediów zmusza właścicieli stron do zamieszczania treści, byleby wyświetlać się w strumieniu informacji, pozyskiwać fanów, zyskiwać kliknięcia do stron macierzystych. Gazety przestały być potrzebne. Ofiarą tego trendu stał się amerykański „Newsweek”, jedno ze sztandarowych czasopism amerykańskich. Od 2013 r. wychodzi tylko w wersji cyfrowej. Wedle prognoz Grzegorza Lindenberga ostatni numer papierowej gazety codziennej w Polsce ukaże się w 2019 r.
Prognoza czytelnictwa gazet codziennych w Polsce (według Grzegorza Lindenberga)

Twórca sukcesu “Super Expressu” może mieć rację, choć według mnie na rynku ostaną się poważne gazety papierowe dające solidne, poparte dobrym reaserchem teksty. Niekoniecznie będą to dzienniki. A jeśli już to zostaną tabloidy typu “Fakt” i gazety o wysokim poziomie, jak “Rzeczpospolita” za Dariusza Fikusa czy Macieja Łukasiewicza. Środek przejmą urządzenia przenośne.
Przez telefon i jego aplikacje nie tylko czerpiemy newsy, ale płacimy rachunki, zamawiamy pizzę, układamy plan biegania. Nie trzeba wypuszczać telefonu z rąk, by żyć.

Jak Newton, Einstein, Kopernik radzili sobie bez internetu, tabletów i smartfonów? Jakim cudem trafili do historii nauki i na dowolne listy najwybitniejszych postaci wszech czasów. Dokonali przełomowych odkryć właśnie dlatego, że nie mieli iphona.
Tezę potwierdzają  badania przytoczone przez ‘Gazetę Wyborczą” („Frajerzy ery Twittera”, 21-22 marca 2015 r.): „Bombardowani informacjami z wielu źródeł ludzie nie potrafią skupiać uwagi, gorzej zapamiętują i mają większe kłopoty z przechodzeniem od jednego zadania do drugiego niż ci, którzy w jednej chwili koncentrują się na jednej tylko rzeczy – orzekli uczeni z Uniwersytetu Stanforda”.
To szczególnie ważna uwaga dla rodziców, którzy - dla świętego  spokoju, by mieć dzieci z głowy lub w ramach wyrzutów sumienia, że nie poświęcają im czasu - kupują tablety. Dzieciaki zyskują akceptację wśród rówieśników, więc pozornie wszystko się zgadza.
Tymczasem przez brak koncentracji na nauce dzieci się nie rozwijają, a sami dorośli skaczący po okienkach, aplikacjach, twitterach i facebookach - głupieją. „..Wielozadaniowcy rozwiązujący testy kognitywne osiągali współczynnik IQ podobny do tego, który odnotowywano w przypadku osób badanych po wypaleniu marihuany czy intensywnym przepracowaniu całej nocy. Wynik w testach uzyskiwany przez multitaskera (osoby robiącej kilka rzeczy jednocześnie – J.P.) był niższy od wyniku monotaskera  (koncentrującego się na jednym zadaniu ) średnio o 15 punktów, jego zdolności poznawcze odpowiadały zdolnościom ośmioletniego dziecka” - donosi “Wyborcza” w przytoczonym artykule.
Gazeta zdradza przepis na wyplątanie się z matni multifunkcjonalności.:
Koncentruj się na celu! Nie wchodź w rzeczy, które do niego nie prowadzą. W jednej chwili skup się na tym, co ważne.  Resztę odpuść. Inaczej niczego nie zrobisz porządnie.