wtorek, 25 kwietnia 2017

Ułuda powszechnego Oświecenia, czyli 63 proc. Polaków nie przeczytało żadnej książki

63 procent Polaków nie przeczytało w zeszłym roku ani jednej książki, przetoczyły się przez Internet wyniki badań czytelnictwa w Polsce przeprowadzane przez  Bibliotekę Narodową . Komentarze biegły w kierunku, że to źle, grozi Polakom wtórny analfabetyzm, sypały się ostrzeżenia redaktorów.

 



Pobieżna obserwacja warszawiaków w komunikacji miejskiej potwierdza powyższe. Ludzie w większości scrollują na smartfonach i jeśli już na czymś zatrzymują wzrok, to zdjęcia. Ewentualnie mają białe słuchawki w uszach. Rośnie liczba melomanów. Druga grupa zadumana patrzy przez okno. Trzecia czyta książki. Prawie nikt nie czyta gazet.

Kapitalizm w modelu zachodnim a wraz z nim oświeceniowa idea powszechnej edukacji, która miała nieść ze sobą mądrość i pokój próchnieją na naszych oczach. Kapitalizm zjada swój własny ogon, giganci przejmują wielkich, więc na dobrą sprawę wyżywić nas może pięć, siedem koncernów spożywczych. Badania pokazują, że nawet amerykańska klasa średnia kruszeje. Coraz większy majątek koncentruje się w rękach coraz mniejszej grupy ludzi.
Postępująca cyfryzacja, która miała szerzyć wartościowe treści i wiedzę pod najbardziej zapadłe strzechy, przyniosła następujący skutek:

"Badania przeprowadzone przez Microsoft wykazały, że regularnie korzystający z Internetu potrafią utrzymać koncentracje o sekundę krócej niż złota rybka".

Bez wstrząsów wracamy do pięknego wieku XIX i wcześniejszych. Wiedza, zdolność kształtowania i wdrażania w życie idei technicznych, humanistycznych, ideologicznych skupi się ponownie w zamkniętych uniwersyteckich bibliotekach. Dziś do niektórych uczelni dołączą wielkie koncerny internetowe oraz polityczno-ekonomiczne think tanki, rekrutujące tęgie umysły z uniwersytetów.  Można z pewną goryczą uznać, że Oświecenie jako idea dogorywa.

Internet cofa nas nawet do ery jaskiniowej, obrazkowej. Wracamy do epoki odruchów, braku hierarchii emocji. Dziś każde błahe wydarzenie urasta do rangi końca świata. Kwestia alimentów Kijowskiego, kota Kaczyńskiego, nieprzyjęcia orderu od Dudy przez konsula w Meksyku rozgrzewa do białości internetowe spory. Liczba fascynujących artykułów, jakie dziennie skrollujemy na Facebooku wynosi 10, 20 a może 100.  W jaki sposób poszerza to wiedzę? Nie koncentrujemy się na treści, więc nic nie zapamiętujemy.

W 2016 roku tylko 46 procent Polaków przeczytało tekst dłuższy niż trzy strony wydruku. Jednocześnie bezustannie rośnie liczba studentów i osób z wyższym wykształceniem, frekwencja wyborcza szoruje po dnie. Świetnie ma się teoria o zamachu smoleńskim, rośnie wiarygodność wróżek jako objaśniania świata, a nawet tam i ówdzie utrzymuje się podgląd o nieistnieniu Holokaustu. Do zobaczenia na Facebooku.






Wyniki badań czytelnictwa:
http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/63-proc-polakow-nie-przeczytalo-w-ubieglym-roku-ani-jednej-ksiazki

Źródło cytatu:
http://jagiellonski24.pl/2017/04/24/pokolenie-tldr/

O amerykańskiej klasie średniej:
http://forsal.pl/swiat/usa/artykuly/1034037,kto-zabral-majatek-amerykanskiej-klasie-sredniej-smutny-felieton-o-straconych-zludzeniach.html





1 komentarz:

  1. Błedne stawianie problemu. To nie kwestia form, a treści, a raczej ich braku na odpowiednimk poziomie. Brak ogólnej edukacji humanistycznej i kult pieniadza, skutkuje prymitywizmem i wycofaniem intelektualnym. Tak jakby nie bylo ostatnich 100-200 lat rozwoju filozofii i nauki. Skupiamy sie na waskich specjalnościach (w najlepszym wypadku) i "spoza drzew nie widzimy lasu". Jest to jednak też efekt coraz "plytszej" edukacji, powierzchownej, w stylu "twitterowskim".Nie wiem na ile to "planowe" dzialania, bo łatwiej rzadzić "ciemnotą" ale w efekcie brak bazy do głebszych, krytycznych przemyslen, jak i chęci do tego. Za tym ida media i "kółko się zamyka". A gdy do tego "odwaga " w anonimowym internecie nic nie kosztuje, to raczej "warczymy" niż wyrażamy uargumentowane poglądy, a co tu jeszcze mowic o "słuchaniu ze zrozumieniem". Idziemy za sztampą, bez refleksji na ile jest lub może być ona efektem interesownej manipulacji. Mając poczucie, że coś jest "nie tak", bez podstaw do krytycznej i obiektywnej analizy, których edukacja obecnie nie zapewnia, idziemy w "stadnym odruchu" za hejtowskim mainstreamem, za sloganami i "łatwizną", "zwalniającymi" od samodzielnego myślenia, które przecież wymaga dodatkowego wysiłku i spojrzenia dalej niż czubek własnego nosa. Brak obecnie spójnej wizji świata i jego przyszlości, pozostawia z jednej strony niedosyt, z drugiej zaś brak nadziei na pozytywne zmiany. A że łatwiej burzyć niż budować ... powstaje klasyczna baza do konfliktów, chyba najlepiej ujeta w marksistowskim (tak, wbrew mainstreamowi) pojeciu "konfliktu bazy z nadbudową społeczną". Baza (technologia,nauka) zdecydowanie przegoniły nadbudowe ciągle ogladająca się na przeszłość tj.co najwyżej czasy XIX w i początku XXw (wolny rynek, tradycyjne wartości mieszczanskie itp) idealizując je na siłę , we wszelkich aspektach, jako ideał stawiając na "ciepłą wodę w kranie" lub "zaściankowe" zamknięcie we własnym "getcie" wg dawno wyśmianej postawy "niech na całym świecie wojna byle polska wieś spokojna"

    OdpowiedzUsuń