piątek, 29 czerwca 2018

Huawei MateBook X Pro

Huawei MateBook X Pro jest pierwszym ultrabookiem Huawei z ekranem FullView. Swoją wielkością niemal dorównuje powierzchni kartki papieru A4. Jednocześnie wyróżnia się nowoczesnym wzornictwem oraz mocą obliczeniową. 



Huawei MateBook X Pro dostępny jest w Polsce w dwóch wariantach konfiguracyjnych i kolorystycznych: space gray i mystic silver. Zwraca na siebie uwagę wysokiej jakości wykonaniem. Dzięki użyciu technologii diamentowej CNC, aluminiowa obudowa jest gładka, a krawędzie delikatnie zaokrąglone. Ekran dotykowy FullView o przekątnej 13,9” i rozdzielczości 3K (3000x2000): oddzielony jest zaledwie czteromilimetrowymi ramkami  i pokrywa 91 proc. wewnętrznej powierzchni.

Obrazy są bardziej szczegółowe i rzeczywiste, a jasność ekranu dostosowywana jest automatycznie do warunków otoczenia. Co więcej, filtr niebieskiego światła chroni oczy użytkownika przed szkodliwym promieniowaniem. W połączeniu z najnowszą technologią Dolby Atmos® Sound System, którą wykorzystano w czterech głośnikach, Huawei MateBook X Pro oferuje efekty audiowizualne porównywalne z jakością kinową.


Komfort pracy dzięki Huawei MateBook X Pro

Najnowszy ultrabook Huawei wyróżnia się również konfiguracją. W rozbudowanym wariancie przeznaczonym dla klienta bardziej wymagającego, urządzenie w kolorze space gray zostało wyposażone w najnowszy czterordzeniowy procesor Intel® Core i7-8550U (ósmej generacji), układ graficzny Intel UHD 620, pamięć operacyjną 16 GB, bezgłośny i szybki dysk SSD o pojemności 512 GB oraz system Windows 10 Pro. Dodatkowo zainstalowano dedykowaną kartę graficzną Nvidia GeForce MX150 2GB. Natomiast model w kolorze mystic silver oferuje procesor Intel® Core i5-8250U, pamięć operacyjną 8 GB, dysk SSD 256 GB oraz system Windows 10 Home.

Obie konfiguracje zapewniają wysoki komfort pracy. Dzięki nowoczesnym procesorom Intel® Core, dużej pamięci RAM i bardzo dobrze zopytmalizowanemu systemowi BIOS, Huawei MateBook X Pro jest gotowy do natychmiastowej pracy: z wykorzystaniem czytnika linii papilarnych w ciągu 8 sekund od momentu włączenia, i 6,6 sekund od wyjścia z trybu uśpienia. We współpracy z pojemnym dyskiem SSD oraz dedykowaną kartą graficzną NVIDIA praca jest szybka i płynna, użytkownik może korzystać z wielu aplikacji i rozwiązań chmurowych równocześnie oraz tworzyć projekty wymagające dużej mocy obliczeniowej.

Niewielka waga (1,33 kg) oraz zapewniająca długi czas pracy bateria z funkcją szybkiego ładowania sprawiają, że Huawei MateBook X Pro powinien sprostać potrzebom osób, które przez większość dnia pracują zdalnie. Aktywne chłodzenie z nowoczesnym układem wentylatorów oraz odporność klawiatury na zachlapania podnoszą komfort i bezpieczeństwo pracy.


Rodzina Huawei Matebook – cena i konfiguracja

Wspomniany już Huawei MateBook X Pro dostępny jest w dwóch konfiguracjach. W pierwszym wariancie oferuje procesor Intel® Core i5-8250U, 8 GB RAM, dysk SSD 256 GB oraz system operacyjny Windows 10 Home. W drugim: procesor Intel® Core i7-8550U wraz z dedykowaną kartą graficzną Nvidia, pamięć operacyjną powiększoną do 16 GB, a dysk SSD do 512 GB, a także wersję Windows 10 Pro. Rekomendowana cena modeli wynosi odpowiednio 5 499 PLN  i 7 499 PLN .

Huawei Matebook D

Ofertę ultrabooków Huawei uzupełnia seria Huawei MateBook D o przekątnej 15,6”. Od końca maja jest ona dostępna w dwóch wariantach konfiguracyjnych. W pierwszej zainstalowano dysk SSD o pojemności 256 GB, a w drugiej rozwiązanie hybrydowe: dysk SSD na 128 GB oraz dysk talerzowy HDD do zapisu jednego terabajta danych, a także dedykowaną kartę graficzną NVIDIA GeForce MX150 2GB GDDR5. W jednym, jak i w drugim urządzeniu zainstalowano system operacyjny Windows 10 Home, pamięć 8 GB RAM oraz czterordzeniowy procesor Intel® Core i5-8250U. Rekomendowana cena Huawei MateBook D 15.6” wynosi odpowiednio 2 999 PLN  i 3 399 PLN .

-

Dziś rusza kino tabletowe Huawei i Showmax

Dziś na warszawskich Bulwarach Wiślanych w Pawilonie Literackim ruszy pierwsze w Polsce kino tabletowe. Wszyscy miłośnicy seriali będą mogli obejrzeć wybrany przez siebie odcinek Kobiet mafii. Serial będzie wyświetlany na najnowszych tabletach Huawei MediaPad M5 10, które zaprojektowano z myślą o oglądaniu video w najwyższej jakości. Wstęp do kina jest bezpłatny. 

 

 


Pierwsze kino tabletowe Huawei i Showmax zostanie otwarte 29 czerwca, a czynne będzie w godz.: 16.00 – 20.00 oraz sobotę w godz.: 14.00 – 20.00 na warszawskich Bulwarach Wiślanych w Pawilonie Literackim (na wysokości ul. Bednarskiej, na południe od mostu Śląsko-Dąbrowskiego). Każdy odwiedzający będzie miał okazję obejrzeć odcinek serialu Kobiety mafii w reżyserii Patryka Vegi.


Serial wyświetlany będzie na tabletach Huawei MediaPad M5 10, które oferują doskonałe efekty audiowizualne, porównywalne z jakością kinową. Cztery głośniki Harman Kardon zapewniają idealny dźwięk, a 10,8-calowy ekran o rozdzielczości 2K gwarantuje krystaliczny, wyraźny oraz bardzo dobrze odzwierciedlający rzeczywiste kolory oraz szczegóły obraz. Inaczej niż w salach kinowych, fani odwiedzający będą mieli wpływ na wyświetlane treści – sami zdecydują, który odcinek serii obejrzą.

Na gości czekać będą również bezpłatne kinowe przekąski oraz wyjątkowy prezent – vouchery na 30 dni nieodpłatnego dostępu do Showmax .

środa, 27 czerwca 2018

Aż trudno uwierzyć, że 34 lata temu Apple miałe takie parametry...

Aż trudno w to uwierzyć, ale komputer Apple IIc w dniu premiery w 1984 r. kosztował 1295 dolarów i miał 128 kB pamięci RAM, ekran 9'' oraz kieszeń na dyskietki 140 kB. Dziś Apple iMac ma w przeliczeniu na dolary właściwie taką samą cenę. Dysponuje 8 GB pamięci operacyjnej oraz dyskiem 1000 GB.




Zmiany technologiczne postępują, wykładniczo, bo moc obliczeniowa komputerów wzrasta dwukrotnie co półtora - dwa lata.

Co to może oznaczać dla przyszłych pokoleń? Przeczytaj: Zawody przyszłości w obliczu rozwoju sztucznej inteligencji, czyli jak i czego się uczyć?

piątek, 8 czerwca 2018

Zawody przyszłości w obliczu rozwoju sztucznej inteligencji, czyli jak i czego się uczyć?

Sztuczna inteligencja trafiła pod strzechy. Jest, choć jej nie widać. Decyduje o wynikach wyszukiwania w Google, kolejności wyświetlania postów na Facebooku, żeby wymienić promil jej możliwości. Czy zagrozi nie tylko tradycyjnym zawodom, ale i gatunkowi homo sapiens? Czy futurystka z “Terminatora” stanie się faktem? A może sztuczna inteligencja to kolejny wynalazek, który ludzie zaprzęgną do swojej służby, jak było z pociągami, samolotami i komputerami?





Komputery podłączone pod sieć neuronową diagnozują raka skóry, prowadzą rozmowy z klientami, kierują pojazdami. W Seattle działa już supermarket, który radzi sobie (prawie) bez personelu - Amazon Go. Kamery i czujniki rejestrują, kto jakie towary bierze z regału. Przy wyjściu ze sklepu wszystkie zakupy są przypisywane do konta Amazon, a kwota do zapłaty jest potrącana automatycznie z banku. Firma konsultingowa McKinsey wieszczy, że cztery na dziesięć dzisiejszych miejsc pracy zajmą roboty. Dotyczy to przede wszystkim zawodów charakteryzujących się powtarzalnymi czynnościami takich jak: urzędnik, agent ubezpieczeniowy, bibliotekarz, księgowy, sprzedawca, konsultant telefoniczny, a nawet dziennikarz newsowy.

Kasandryczne przepowiednie renomowanych instytutów mają to do siebie, że stwarzają pozór pewności, ale przecież ich analitycy siłą rzeczy nie mają dostępu do tego, co stanowi podstawę ich pracy: do danych. Przyszłość się jeszcze nie wydarzyła, a wszelkie projekcie opierają się na dziś dostępnych informacjach. Nie wolno zapominać także o jednej zależności, czyli tzw. efekcie skrzydeł  motyla, który w dużym uproszczeniu zakłada, że ruch skrzydeł motyla na oceanicznej wyspie może wywołać huragan w Europie. Przekładając to prawo na prace  nad sztuczną inteligencją i jej osiągnięcia warto zauważyć, że w tej dziedzinie dzieje się tak dużo, że nie sposób przewidzieć co wydarzy się za kilka, nie mówiąc już o perspektywie kilkunastu lat.

Naukowcy zajmujący się sztuczną inteligencją przypuszczają, że za 20, 30 lat przejdzie ona test Turinga, to znaczy człowiek nie rozpozna, że rozmawia i ma do czynienia z robotem, a nie przedstawicielem swojego gatunku - homo sapiens. “Przedstawiciel swojego gatunku” brzmi jakby ludzi stworzyli nowy gatunek, kolejne ogniwo ewolucji albo byli Stworzycielem dla sztucznej inteligencji. Jawi się makabrycznie, ale się dzieje.

Dziś sztuczna inteligencja zastępuje dziennikarzy, sprzedawców, za jaki czas w gabinetach i za stołami operacyjnymi zastąpi lekarzy, bo maszynie ręka nie zadrży, to zasadne wydaje się postawić pytanie:

Czy edukacja w Polsce stawia czoła wyzwaniom współczesnego świata?


Wydaje się czasem, że tkwi w okopach, które wykopano 40, 50 lat temu. Mocno zakorzenił się nad Wisłą system nauczania matematyki (czyli wkuwanie) oraz przedmiotów przyrodniczych (też pamięciówka), który z założenia powinien opierać się na wyobrażeniu, obrazach i doświadczeniach, ale polega na uczeniu się na pamięć definicji, żeby wymienić ostatnie, nad którymi męczyły się nasze dzieci, wodorotlenków, funkcji skóry, przyspieszenia. Jak uczniowie mają zrozumieć te zagadnienia, skoro w większości ich sobie NIE WYOBRAŻAJĄ?
W systemie polskiej edukacji, mimo nieraz skostniałych schematów, nauczyciele dokładają wszelkich starań, by przygotować dzieci i młodzież do radzenia sobie na rynku pracy. W Polskich szkołach pracują także absolutnie wyjątkowi pedagodzy, którzy osiągają ze swoimi uczniami znakomite wyniki, jak na przykład Liderzy Edukacji Interaktywnej. Mamy nadzieję, że wkrótce cały system edukacji będzie dostosowywał do zmieniającego się świata, tym bardziej, że są już pierwsze jaskółki.

Projekty Ministerstwa Edukacji Narodowej takie jak “Aktywna Tablica”, czyli wyposażenie szkół podstawowych w monitory interaktywne, tablice interaktywne i projektory oraz “Laboratorium” - dofinansowanie zakupu laboratoriów przyrodniczych - idą w dobrym kierunku. Wykorzystanie monitorów czy tablic SMART pozwoli nauczycielom na interdyscyplinarne nauczanie z wykorzystaniem obrazów, zaś uczniom na łatwiejsze przyswajanie materiału przez jego zrozumienie. Zakup czujników bezprzewodowych PASCO w programie Laboratorium umożliwia szybkie, łatwe przeprowadzenie doświadczeń przyrodniczych nie tylko w szkole, ale także w terenie.


No, dobrze, ale czy można dać odpór sztucznej inteligencji, skoro ta, jak podaje Google,jest w stanie w cztery godziny nauczyć się grać w szachy i wygrywa z najlepszym dotychczasowym programem?

Optymiści uważają, że pojawienie się maszyn zdolnych do uczenia się nie stwarza zagrożenia dla ludzi. Pracę miały nam już odebrać komputery. Jednym zabrały, innym - przysporzyły. Człowiek dlatego jest najmądrzejszym gatunkiem na Ziemi, ponieważ szybko adaptuje się do nowych warunków, które często sam tworzy.
Pesymiści wieszczą, że sztuczna inteligencja wyprze większość obecnych zawodów, ponieważ:

  • jest tańsza od pracy nie tylko rąk, ale i głów
  • bardziej od nas niezawodna
  • szybsza, elastyczna, bardziej efektywna
  • nie chodzi na zwolnienia
  • nie je lunchu.


Ale nadal nie potrafi upiec, co pokazały ostatnie doświadczenia w Google, smacznych ciastek. A to oznacza, że wszystkie zajęcia wymagające niepowtarzalnych, kreatywnych czynności ostaną się przed naporem sztucznej inteligencji.
Ekonomista Mariano Mamertino z agencji pośrednictwa pracy Indeed przeprowadził analizę i wytypował 9 zawodów, które są najmniej podatne na "przejęcie" przez maszyny. Ekspert zwraca uwagę, że, najtrudniej zautomatyzować stanowiska, które wymagają kompetencji managerskich i coachingowych. Roboty nie będą również w stanie podejmować strategicznych decyzji i pracować nad innowacjami [1].

Są to między innymi:
kucharz
specjalista ds. marketingu (kreatywnego)
pielęgniarka
nauczyciel
kierownik logistyki
pracownicy czasowi, np. kierowcy w Uberze

Jak będzie wyglądała rzeczywistość za 20, 30 lat? Nikt tego nie wie. Stąd, trzeba to przyznać, układanie programów nauczania dla naszych dzieci musi przebiegać trochę po omacku. Są jednak pewne sprawdzone drogi:


Interdyscyplinarność i kreatywność, na którą stawia fiński system edukacji:

“Koncentrujemy się na uczeniu umiejętności zamiast zapamiętywania informacji, wkuwania na pamięć treści. Bo treść się zmienia. Chcemy, żeby uczniowie nabyli umiejętność zdobywania wiedzy. Uczymy ich rozwijania kreatywności, krytycznego myślenia, to się liczy.
Czym wyróżnia się fińska szkoła? Najważniejsze, żeby dać uczniom narzędzia do zdobywania wiedzy. Żeby kiedyś umieli nauczyć się zawodów, które jeszcze nie istnieją”. [2]

Podobną ścieżką podąża No Bell z podwarszawskiego Konstancina, wybrana na najlepszą szkołę na świecie w konkursie Edumission. “Naszym celem nie są najbardziej kreatywne (choć to też), nie najmądrzejsze (choć to też), ale przede wszystkim dzieci szczęśliwe, które rozwijają się zgodnie z tym kim są, jaki rodzaj wiedzy chcą zgłębiać”, mówiła portalowi Inn Poland Magda Nabiałek, odpowiadająca za komunikację szkoły z otoczeniem. [3]

Rewelacyjne wyniki mają szkoły z programem stworzonym przez Leonarda Bernsteina. Bernstein był naukowcem, kompozytorem, dyrygentem. Stworzył ideę nauki przez sztukę. Wprowadzenie tego programu nawet w najbiedniejszych, “najgorszych” amerykańskich szkołach, gdzie większość dzieci pochodzi z biednych rodzin imigrantów i sprawia problemy wychowawcze, przynosi wspaniałe rezultaty.” [4]

Póki pieczemy lepsze ciastka niż sztuczna inteligencja, mamy czas by dobrze nie tylko dostosowywać się do nowych warunków, ale także je kreować i nimi sterować. Ta plastyczność naszego mózgu zapewniła nam pierwszeństwo wśród gatunków na Ziemi. Skorzystajmy z niej.



[1] Roboty zabiorą ludziom pracę? Oto 9 zawodów, którym to nie grozi, Lindsay Dodgson, BusinessInsider.com.pl
[2] Fińska szkoła. Są w niej prace domowe, sprawdziany i podział na tradycyjne przedmioty. Co jest mitem, a co prawdą?, Aleksandra Postoła, 4 marca 2018 r., Wyborcza.pl
[3] Najlepsza szkoła na świecie jest... pod Warszawą. Nie mają ławek, a o podręcznikach nie słyszeli, Konrad Bagiński, 10 stycznia 2018 r., Innpoland.pl
[4] Bez ograniczeń - Jak rządzi nami mózg, Jerzy Vetulani, Maria Mazurek, Warszawa 2015, PWN




Podczas gdy krótkoterminowy rozwój sztucznej inteligencji zależy od tego, kto ją kontroluje, na dłuższą metę chodzi o to, czy sztuczną inteligencję w ogóle da się kontrolować. Zatem w obliczu ewentualnych, acz nieprzewidywalnych możliwości i zagrożeń eksperci robią, co mogą, by osiągnąć najlepsze rezultaty, prawda? Błąd. Jeśli przeważająca nad nami obca cywilizacja prześle nam wiadomość: "Przybędziemy za kilka dekad", odpowiemy: "Dobrze, dajcie znać, kiedy dotrzecie, zostawimy wam otwarte drzwi"? Prawdopodobnie nie, ale w mniejszym lub większym stopniu właśnie tak postępujemy ze sztuczną inteligencją.
Stephen Hawking

środa, 6 czerwca 2018

Zimna kalkulacja Netfliksu

Scenarzystka Dinah Marta Folch pisze dla Netfiksa dialogi do filmu “Dogs of Berlin” i testuje odwagę zleceniodawcy do wymagających, niewybrednych  scenariuszy. Odwaga w tym przypadku to nic innego jak zimna analiza zachowań widzów. Kropka.




Kiedy rozstajesz się z partnerem, przyjdzie Ci łatwo wytrzeć wspomnienia wspólnych dni. Przynajmniej na Netfliksie. Wystarczy wejść w ustawienia przeglądarki lub aplikacji i wykasować historię. Już 24 godziny później nie dostanie się w propozycjach ani romansów, ani filmów akcji, które oglądało się wbrew swojej woli albo i wcale. Ale były(a) partner(ka) je oglądał(a). Konto na Netfliksie zbiera za pomocą przeglądarki internetowej lub aplikacji gusta użytkowników, a to leży u podstaw sukcesu streamingowego giganta.

Netflix wie, ile czasu użytkownicy spędzają, oglądając poszczególne filmy i gatunki, w którym miejscu serialu lub filmu rezygnują, a przy której zajawce filmu prawdopodobnie klikną “play”.

Już w 2006 r. Netflix wyznaczył nagrodę za opracowanie algorytmu zachowania najlepiej oddającego preferencje widzów, jakie seriale, filmy i dokumenty najchętniej by obejrzeli jako kolejne.

Zanim amerykański koncern zapewnił sobie prawa do odnoszącego sukcesy serialu “House of Cards”, już wiedział, że wielu widzów ogląda “The Social Network” i dociera do końca filmu.. Analitycy firmy z zachowań odbiorców odczytali także, że oryginalna, angielska wersja “House of Cards” cieszyła się popularnością, a oglądający ją wybierają filmy z Kevinem Spacey’m lub w reżyserii Davida Finchera. Proponowane trailery nigdy nie są identyczne, ale dostosowane do wcześniejszych zachowań abonentów.

Poczynając od lokalizacji, przez godziny oglądania, wciśnięcia “pauzy” w czasie oglądania, przewijanie w tył i przód po historię wyszukiwania, scrollowanie - zachowanie widzów mierzy się wzdłuż i wszerz, by zaproponować najbardziej dopasowane filmy.
Jak ważne dla Netflixa są opinie klientów, pokazuje zmiana sposobu oceniania filmu z “pięciogwiazdkowego” na kciuk w górę, kciuk w dół. Po tym jak Netflix przeszedł na ten prostszy system, liczba ocen wzrosła o 200 procent, ponieważ wymagała od internautów mniejszego zaangażowania. Przy okazji oceniający pomagają innym w wyborze programu, ponieważ 75 procent użytkowników korzysta z poleceń, które wyświetla Netflix. Czyż nie jest to marzenie każdej firmy, w której dział marketingu można zastąpić jej klientami?

Netflix ma na świecie 125 milionów użytkowników. Każde korzystanie z serwisu generuje dane, które serwis zbiera. W najlepszym okresie Netlix zgromadził 8 milionów\ danych na sekundę, czyli więcej niż 1 petabajt dziennie, czyli tysiąc terabajtów. Dla porównania komputery i konsole do gier mają pojemność około jednego terabajta. Hipokamp dorosłego człowieka jest w stanie przechowywać równoważnik 2,5 petabajta danych binarnych.

Idealny serial na Netflix to taki, w którym odcinek trwa 45 minut, a sezon zamyka się w 6 godzinach. Widz może się z tym uporać w jeden dzień lub noc.

Ponad 100 analityków danych wykorzystuje dane statystyczne, jakie wnioski z zachowania klientów można wyciągnąć na przyszłość. Historia Netfliksa ujęła inwestorów giełdowych. Kurs wzrósł o 885 procent w ciągu ostatnich pięciu lat.

Opracowano na podstawie:
Der berechnete Zuschauererfolg, Wirtschaftswoche, 13.05.2018