wtorek, 12 listopada 2019

Zawody, które zniką [AKTUALIZOWANY]

Rozwój gospodarki cyfrowej wykorzystującej sztuczną inteligencję i rozbudowane algorytmy powoduje, że niektóre profesje i zajęcia znikają na naszych oczach. Nikt nie zatrzyma tego procesu, bo jeśli jakieś rozwiązania upraszczają i obniżają koszt działania firm, zapewne zostaną wprowadzone.




1.  Konsultanci telefoniczni, prosta obsługa klienta

Dziś jeszcze portale ogłoszeniowe pełne są ogłoszeń o pracę dla konsultantów telefonicznych, recepcjonistek. Ale to się zmienia na naszych oczach. McDonald's zamierza pracowników McDrive zastąpić systemem komunikacji głosowej Apprente. McDonald's tłumaczy, że "osoby pracujące w okienkach McDrive nie zawsze mają dobry nastrój", dlatego dokonuje rewolucji w obsłudze klientów.
System pojawi się we wszystkich restauracjach na całym świecie, również w Polsce.

Co dzień w McDonald's na świecie kupuje ok. 68 milionów klientów. Ponad połowa zamówień przypada na McDrive'a.


2. Kasjerzy w sklepach

O sklepach obywających się bez kasjerów czytamy na zagranicznych portalach. Teksty są po angielsku, dotyczą Stanów Zjednoczonych, więc wydaje się, że Polsce cyfrowa technologia nie zagraża. Tymczasem popularna sieć handlowa Żabka testuje bezobsługowe zakupy w oparciu o technologię RFID.
"Elektroniczne cenówki to rozwiązanie oparte na technologii RFID (identyfikacja za pomocą fal radiowych). W wielu sklepach pozwala ono np. zrezygnować z tradycyjnych kas, bo informacje o przedmiotach wkładanych do koszyka docierają od razu do terminalu płatniczego lub na specjalną aplikację. Klient może po prostu zapłacić za zakupy i bez stania w kolejce zakończyć wizytę w sklepie". [1]

Wraz z rozwojem gospodarki cyfrowej rysuje się na horyzoncie poważny problem społeczny. Zmiany w handlu wprowadzane są pod sztandarem wygody dla kupujących, co jest niewątpliwą prawdą zaletą nowoczesnych rozwiązań.
Klient po włożeniu towarów do koszyka może po prostu wyjść z nimi ze sklepu, nie stojąc w kolejce do kasy. Poza oficjalnymi hasłami chodzi oczywiście także o długofalowe oszczędności na kosztach pracy, skoro kasjerów zastąpi komputer.

Kwestia rysuje się jednak poważniej, gdy spojrzeć w perspektywie kilkunastu lat. Kto będzie kupował w Żabkach skoro klientami mieliby zostać między innymi byli pracownicy Auchan, Lidla, Biedronki. Co robić z ludźmi, którzy okażą się niepotrzebni społeczeństwu?
W Polsce w handlu pracuje około 15% wszystkich zatrudnionych.

3.  Lekarze pierwszego kontaktu


Czy lekarze pierwszego kontaktu będą musieli się doszkolić, 
by w perspektywie 10, 20 lat nie siedzieć z założonymi rękoma?
Miałem ostatnio problemy ze zdrowiem, więc wybrałem się do lekarza pierwszego kontaktu, nazywanego też rodzinnym.
Już idąc tam, miałem poczucie, że zmarnuję pół godziny.
Po wejściu do gabinetu lekarz zrobił zatroskaną minę i zapytał, jak może mi pomóc. W odpowiedzi słownie przedstawiłem objawy. Doktor, nie opukując i nie osłuchując mnie, dał skierowania na trzy badania plus jedną dodatkową wizytę u lekarza specjalisty.
W gratisie dostałem opowieść o wakacjach medyka oraz pozyskałem informację, że dobry bimber nie jest zły.

O zakład nie idę, ale sądzę, że w ten sposób może wyglądać przynajmniej 30 proc. wizyt u lekarzy rodzinnych. Dzieje się tak, bo do przychodni idziemy uzbrojeni w wiedzę z portali medycznych Co gorsza, dla lekarzy oczywiście, często internetowe diagnozy okazują się słuszne, a potwierdzić je mogą szczegółowe badania krwi, moczu oraz USG. Sami lekarze mają świadomość, że bez dodatkowych analiz poruszają się jak pijani we mgle, a nawet jak już leżą przed nimi wyniki posiewów, prześwietleń i USG, to i tak kierują do chirurgów, urologów, ginekologów.


Jeśli zatem dziś iść na medycynę, to raczej od razu należy się nastawić na specjalistyczne studia w zawodach chirurgicznych. 


Sztuczna inteligencja bowiem może zastąpić lekarzy pierwszego kontaktu  s a m a wypisując skierowania na dodatkowe badania. Bo po co komu lekarz, który nic nie może? 
Dziś komputery wyposażone w sieci neuronowe lepiej niż lekarze diagnozują raka.  Skokowy postęp w cyfryzacji medycyny może doprowadzić do sytuacji, w której zawód lekarza rodzinnego przestanie być potrzebny.  Dotyczy do także lekarzy, którzy nie dokonują operacji i zabiegów na ludzkim ciele.


Dla mniej ambitnych, pracowitych i zdolnych pozostaje zawód technika laboratyjnego. Bezbolesne, obywające się bez siniaków i omdleń pobieranie krwi, wciąż jest na wagę złota.





[1] "Żabka robi potężny technologiczny skok", "Wiadomości Handlowe", 12.11.2019

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz