piątek, 3 stycznia 2020

Zawody, które zniką [AKTUALIZOWANY]

Rozwój gospodarki cyfrowej wykorzystującej sztuczną inteligencję i rozbudowane algorytmy powoduje, że niektóre profesje i zajęcia znikają na naszych oczach. Nikt nie zatrzyma tego procesu, bo jeśli jakieś rozwiązania upraszczają i obniżają koszt działania firm, zapewne zostaną wprowadzone.




1.  Konsultanci telefoniczni, prosta obsługa klienta

Dziś jeszcze portale ogłoszeniowe pełne są ogłoszeń o pracę dla konsultantów telefonicznych, recepcjonistek. Ale to się zmienia na naszych oczach. McDonald's zamierza pracowników McDrive zastąpić systemem komunikacji głosowej Apprente. McDonald's tłumaczy, że "osoby pracujące w okienkach McDrive nie zawsze mają dobry nastrój", dlatego dokonuje rewolucji w obsłudze klientów.
System pojawi się we wszystkich restauracjach na całym świecie, również w Polsce.

Co dzień w McDonald's na świecie kupuje ok. 68 milionów klientów. Ponad połowa zamówień przypada na McDrive'a.


2. Kasjerzy w sklepach


O sklepach obywających się bez kasjerów czytamy na zagranicznych portalach. Teksty są po angielsku, dotyczą Stanów Zjednoczonych, więc wydaje się, że Polsce cyfrowa technologia nie zagraża. Tymczasem popularna sieć handlowa Żabka testuje bezobsługowe zakupy w oparciu o technologię RFID.
"Elektroniczne cenówki to rozwiązanie oparte na technologii RFID (identyfikacja za pomocą fal radiowych). W wielu sklepach pozwala ono np. zrezygnować z tradycyjnych kas, bo informacje o przedmiotach wkładanych do koszyka docierają od razu do terminalu płatniczego lub na specjalną aplikację. Klient może po prostu zapłacić za zakupy i bez stania w kolejce zakończyć wizytę w sklepie". [1]

Już dziś w niektórych sklepach Biedronki liczba kas samoobsługowych jest większa niż liczba kas obsługiwanych przez kasjera. Przykładem jest otwarta ostatnio Biedronka przy ul. Modlińskiej na warszawskiej Białołęce która została wyposażona w siedem kas samoobsługowych i cztery standardowe.
Odwiedziliśmy tę nową placówkę.


Niedawno otwarta Biedronka na Białołęce w Warszawie


Z punktu widzenia nas, klientów i obserwatorów, projekt nowoczesnego sklepu bez kolejek, z wygodną obsługą znajduje się w swej pionierskiej fazie. Panie na mięsnym obsługują powoli. Kasy automatyczne się zacinają. Ekspedientki ze słuchawkami i mikrofonami na głowach, które mają służyć pomocą, robią to niechętnie, z łaski, od niechcenia. 
Koegzystencja maszyny z człowiekiem wskazuje na to, że czynnik ludzki nadal odgrywa kluczowe znaczenie dla sprawności lub przeciwnie - zacinania się mechanizmu korporacji. 
W nowej Biedronce najszybciej i najmilej kupuje się kawę, ale i tak jakby w dwóch automatach. W jednym się płaci, w drugim podają. 


30 listopada 2019 r. automatyczna kasa w Biedronce przy Modlińskiej co chwilę się zacinała.








Wraz z rozwojem gospodarki cyfrowej rysuje się na horyzoncie poważny problem społeczny. Zmiany w handlu wprowadza się dla stworzenia ułatwień dla kupujących, z powodu braku rąk do pracy i wysokich kosztów zatrudnienia. Te argumenty są niewątpliwie prawdziwe, ale nie wyczerpują wszystkich rzeczywistych powodów.

Klient po włożeniu towarów do koszyka może po prostu wyjść z nimi ze sklepu (model RFID), nie stojąc w kolejce do kasy. Poza oficjalnymi hasłami chodzi oczywiście także o długofalowe oszczędności na kosztach pracy, skoro kasjerów zastąpi komputer.

Kwestia rysuje się jednak poważniej, gdy spojrzeć w perspektywie kilkunastu lat. Kto będzie kupował w Żabkach skoro klientami mieliby zostać między innymi byli pracownicy Auchan, Lidla, Biedronki. Co robić z ludźmi, którzy okażą się niepotrzebni społeczeństwu?
W Polsce w handlu pracuje około 15% wszystkich zatrudnionych. [2]

3.  Lekarze pierwszego kontaktu


Czy lekarze pierwszego kontaktu będą musieli się doszkolić, 
by w perspektywie 10, 20 lat nie siedzieć z założonymi rękoma?
Miałem ostatnio problemy ze zdrowiem, więc wybrałem się do lekarza pierwszego kontaktu, nazywanego też rodzinnym.
Już idąc tam, miałem poczucie, że zmarnuję pół godziny.
Po wejściu do gabinetu lekarz zrobił zatroskaną minę i zapytał, jak może mi pomóc. W odpowiedzi słownie przedstawiłem objawy. Doktor, nie opukując i nie osłuchując mnie, dał skierowania na trzy badania plus jedną dodatkową wizytę u lekarza specjalisty.
W gratisie dostałem opowieść o wakacjach medyka oraz pozyskałem informację, że dobry bimber nie jest zły.

O zakład nie idę, ale sądzę, że w ten sposób może wyglądać przynajmniej 30 proc. wizyt u lekarzy rodzinnych. Dzieje się tak, bo do przychodni idziemy uzbrojeni w wiedzę z portali medycznych Co gorsza, dla lekarzy oczywiście, często internetowe diagnozy okazują się słuszne, a potwierdzić je mogą szczegółowe badania krwi, moczu oraz USG. Sami lekarze mają świadomość, że bez dodatkowych analiz poruszają się jak pijani we mgle, a nawet jak już leżą przed nimi wyniki posiewów, prześwietleń i USG, to i tak kierują do chirurgów, urologów, ginekologów.


Jeśli zatem dziś iść na medycynę, to raczej od razu należy się nastawić na specjalistyczne studia w zawodach chirurgicznych. 


Sztuczna inteligencja bowiem może zastąpić lekarzy pierwszego kontaktu  s a m a wypisując skierowania na dodatkowe badania. Bo po co komu lekarz, który nic nie może? 
Dziś komputery wyposażone w sieci neuronowe lepiej niż lekarze diagnozują raka.  

W trakcie testów sztuczna inteligencja dokonała analiz ponad 28,5 tys. mammogramów w Wielkiej Brytanii oraz z górą 3 tys. takich badań w Stanach Zjednoczonych.

Okazało się, że w USA AI zredukowała o 5,7 proc. przypadki, w których lekarze fałszywie zdiagnozowali raka piersi u pacjentek, u których w rzeczywistości ta choroba nie wystąpiła. Z kolei o 9,4 proc. zmalała liczba przypadków, w których kobiety uznane przez lekarzy za zdrowe w rzeczywistości chorowały na nowotwór piersi.

W Wielkiej Brytanii testy wykazały zmniejszenie liczby fałszywych dodatnich wyników o 1,2 proc., zaś fałszywie negatywnych – o 2,7 proc. Dysproporcje w wynikach osiągniętych w USA i Wielkiej Brytanii mają wynikać z tego, że w tym drugim kraju analizy testów mammograficznych dokonywane przez lekarzy są systemowo bardziej precyzyjne niż w Stanach.

Sztuczna inteligencja była w stanie prawidłowo zinterpretować 80 procent zapisów EKG, przewyższając umiejętności lekarzy (67 procent – lekarze z doświadczeniem równym 0-6 lat, 69 procent – lekarze z doświadczeniem równym 7-12 lat oraz 75 procent – lekarze z doświadczeniem >12 lat). Sztuczna inteligencja wykazała się lepszą skutecznością w interpretacji EKG. Być może w przyszłości będzie wykorzystywana przez lekarzy w celu precyzyjniejszego oceniania EKG. [3]

Skokowy postęp w cyfryzacji medycyny może doprowadzić do sytuacji, w której zawód lekarza rodzinnego przestanie być potrzebny.  Dotyczy do także lekarzy, którzy nie dokonują operacji i zabiegów na ludzkim ciele.

Dla mniej ambitnych, pracowitych i zdolnych pozostaje zawód technika laboratyjnego. Bezbolesne, obywające się bez siniaków i omdleń pobieranie krwi, wciąż jest na wagę złota.


...mimo że pojawi się wiele nowych miejsc pracy dla ludzi, możemy być świadkami powstania nowej, bezużytecznej klasy. Może nas nawet spotkać najgorsze: będziemy cierpieć jednocześnie z powodu wysokiego bezrobocia i braku wykwalifikowanej siły roboczej. Wielu ludzi może podzielić los nie dziewiętnastowiecznych woźniców - lecz dziewiętnastowiecznych koni, które były coraz silniej wypychane z rynku pracy, aż wreszcie całkowicie z niego zniknęły.
21 lekcji na XXI wiek, Yuval Noah Harari, Wydawnictwo Literackie, 2018






[1] "Żabka robi potężny technologiczny skok", "Wiadomości Handlowe", 12.11.2019
[2] Google diagnozuje raka piersi lepiej niż lekarze. O 9,4 procent więcej właściwych wskazań, Wirtualnemedia, 03.01.2020
[3] Czy sztuczna inteligencja będzie rozpoznawać arytmie w EKG lepiej niż lekarze?, Mikołaj Kamiński, zdrowie.wprost.pl, 30.06.2020

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza